Chełmianka Wiktoria Gajosz, obecna zawodniczka AZS-u UMCS Lublin, zdobyła brązowy krążek podczas Mistrzostw Europy Birmingham. Chociaż nie wzięła udziału w finale sztafety, to dołożyła ogromny wkład do awansu. Oprócz niej w czempionacie brał także udział pochodzący z Chełma Remigiusz Zazula, także reprezentant lubelskiego klubu.
Wiktoria Gajosz, wychowanka trenera Damiana Leszczyńskiego, wywalczyła awans do finału sztafety 4x100 m, startując wspólnie z Ewą Swobodą, Magdaleną Stefanowicz i Krysciną Cimanouską. Wspólnie ustanowiły czas 42,63 sek., zajmując drugą lokatę. W samym finale Chełmianka nie wystartowała, a zamiast niej pobiegła Pia Skrzyszowska. Nasze reprezentantki "wykręciły" rezultat 43,15 sek., zajmując najniższy stopień podium zaraz za biegaczkami z Wielkiej Brytanii i Szwajcarii. Zgodnie z regulaminem brązowy krążek zdobyła także Wiktoria Gajosz. Indywidualnie z kolei zawodniczka AZS-u UMCS Lublin była blisko przejścia do półfinału w biegu na 200 m, a startowała w tej konkurencji jako jedyna Polka. Ustanowiła czas 23,44 sek., a do awansu zabrakło jej zaledwie 0,05 sek. Najlepsza na tym dystansie okazała się natomiast reprezentująca Węgry Boglarka Takacs.
Z kolei Remigiusz Zazula, Chełmianin także występujący w lubelskich barwach, brał udział w mieszanej sztafecie 4 x 400 m. Wspólnie z Maksymilianem Szwedem, Alicją Wroną-Kutrzepą i Natalią Bukowiecką uplasowali się na czwartej lokacie.
Trzecim zwycięstwem z rzędu piłkarze III-ligowej Chełmianki Chełm zapewnili sobie fotel lidera swojej grupy. Zespół prowadzony przez Ireneusza Pietrzykowskiego 3:0 pokonał na wyjeździe beniaminka rozgrywek Moravię Morawica. Po tym spotkaniu biało-zieloni są jedyną drużyną w grupie, która nie straciła ani jednej bramki.
Przyjezdni nie kazali długo czekać kibicom na pierwsze trafienie, bo już w 5. minucie na listę strzelców wpisał się Piotr Cichocki. Minęło 20 minut, a drugie trafienie dla Chełmianki dołożył Paweł Tomczyk, pokonując stojącego w bramce gospodarzy Szymona Pietrasa. Piłkarzom beniaminka prowadzonym przez Marcina Kołodziejczyka coraz bardziej udzielała się presja, ale nie mogli znaleźć sposobu na akcję zakończoną bramką, zwłaszcza przy czujnym w polu karnym biało-zielonych Adamie Wilku. Na swoje nieszczęście gospodarze mieli jeszcze do nadrobienia po 36. minucie, kiedy trzecie trafienia dla gości dołożył ponownie Paweł Tomczyk.
Po zmianie stron Chełmianka szukała kolejnych szans na jeszcze bardziej okazały wynik, jednak w grę wkradało się więcej chaosu. Zespół z Morawicy nie zdołał go jednak wykorzystać i nie sięgnął nawet po honorowego gola. Tym samym wynik ustanowiony jeszcze przed przerwą zapewnił III-ligowcom z Niedźwiedziego Grodu kolejny komplet punktów oraz fotel lidera w swojej grupie.
- Na tabelę jeszcze nie czas patrzeć, ale przyjemnie jest wygrywać - mówił po meczu trener Chełmianki Ireneusz Pietrzykowski. - W pierwszej połowie wypadliśmy naprawdę bardzo dobrze, gra była płynna, co przełożyło się na trzy bramki. W drugiej wyglądało to już trochę gorzej, ale wiadomo, że przy takim prowadzeniu "mental" jest inny, niż gdybyśmy mieli gonić wynik. Zwycięstwo zasłużone, pracujemy dalej, bo sezon dopiero się zaczął, a przed nami wiele spotkań.
"Zimnym prysznicem" zakończyła się dla Bugu Hanna druga kolejka rozgrywek IV ligi.
Zespół prowadzony przez Bartosza Bodysa wysoko, bo 0:5 uległ na wyjeździe rezerwom Avii Świdnik, które dołączyły do ligi tuż przed rozpoczęciem sezonu po wycofaniu z niej Startu Krasnystaw. Obecnie Bug Hanna zajmuje 13. lokatę, a następny mecz rozegra w sobotę w Bychawie, mierząc się z miejscowym Granitem.


Napisz komentarz
Komentarze