Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama radio Bon Ton
Reklama baner reklamowy
Reklama

Ustawa hazardowa w Polsce - skąd się właściwie wzięła i co po drodze się zmieniało

Ostatnio szperałem trochę w temacie legalnych bukmacherów i zacząłem się zastanawiać, skąd w ogóle wzięły się te wszystkie zasady, które dziś wydają się oczywiste - licencja, podatek, rejestr zakazanych domen. Okazuje się, że za tym stoi kawał historii i to wcale nie tak nudnej, jak mogłoby się wydawać przy temacie ustaw.
  • Dzisiaj, 05:56
Ustawa hazardowa w Polsce - skąd się właściwie wzięła i co po drodze się zmieniało

Zaczęło się w 1992 roku

Pierwsza ustawa hazardowa w Polsce to 1992 rok, a więc dosłownie chwila po transformacji ustrojowej. Kraj dopiero uczył się gospodarki rynkowej, więc i przepisy pisano trochę po omacku. Nic dziwnego, że po kilkunastu latach zaczęły trzeszczeć w szwach - zwłaszcza gdy na dobre ruszył internet, a razem z nim hazard online, o którym w momencie pisania tej ustawy nikomu się nawet nie śniło.

2009 rok, czyli spora afera w tle

Kolejna wersja przepisów trafiła do Sejmu i przeszła 19 listopada 2009 roku - i tu robi się już ciekawiej. Cały proces prowadzono na łeb na szyję, bez żadnych konsultacji społecznych, a przy okazji naruszono procedury legislacyjne. Efekt? Jedna z głośniejszych afer politycznych w Polsce ostatnich dekad, do dziś funkcjonująca w mediach po prostu jako afera hazardowa. Sama ustawa też nie była bez wad - pojawiały się między innymi zarzuty, że jest niezgodna z prawem unijnym.

Co się właściwie stało, że dopiero w 2017 roku ruszyła realna zmiana?

Prawo z 2009 roku obowiązywało kolejnych kilka lat, tylko że rynek - zwłaszcza ten internetowy - rozwijał się dużo szybciej niż przepisy nadążały go regulować. Szara strefa rosła, a państwo coraz gorzej sobie z tym radziło. W końcu ruszyły prace nad nowelizacją, ale zanim trafiła ona do Sejmu, musiała przejść przez notyfikację w Komisji Europejskiej - akurat swoje trzy grosze wtrąciła wtedy Malta, co całą sprawę mocno wydłużyło.

Ostatecznie 15 grudnia 2016 roku Sejm przegłosował nowelizację, prezydent podpisał ją parę tygodni później, a same przepisy weszły w życie 1 kwietnia 2017 roku. Część zapisów zaczęła obowiązywać nawet trochę później, bo dopiero od 1 lipca tego samego roku.

Co realnie zmieniła ta nowelizacja?

Sporo, i to takich rzeczy, które dziś traktujemy jako oczywistość:

  • firmy oferujące zakłady sportowe muszą mieć licencję Ministerstwa Finansów, ważną 6 lat z możliwością przedłużenia,
  • powstał Rejestr Domen Zakazanych - strony bez licencji trafiają na czarną listę, a dostawcy internetu muszą blokować do nich dostęp,
  • w polskim internecie może legalnie działać tylko jedno kasyno online, kontrolowane przez państwo,
  • wprowadzono mechanizmy chroniące graczy, w tym ograniczenia dla osób niepełnoletnich i z problemem uzależnienia.

Chodziło głównie o to, żeby przyciąć szarą strefę - firmy, które działały bez żadnej licencji i nie płaciły w Polsce ani grosza podatku.

A ile tych legalnych bukmacherów było na początku?

Na starcie, zaraz po wejściu w życie nowych przepisów, licencję miało zaledwie osiem firm bukmacherskich. Z czasem ta liczba rosła, w miarę jak kolejne podmioty przechodziły przez proces licencyjny.

I po co to w ogóle wiedzieć?

Bo tłumaczy, skąd biorą się dzisiejsze zasady, które każdy gracz powinien znać - numer licencji w stopce, domena .pl, podatek od kuponu czy limity gry. To nie są przypadkowe wymogi, tylko efekt kilkunastu lat prób, żeby ten rynek jakoś uporządkować. Wiedząc to, łatwiej zrozumieć, dlaczego wybór legalnego bukmachera to coś więcej niż formalność. Więcej informacji w tym temacie w osobnym artykule - https://weszlo.com/bukmacherzy/legalni

Dlatego tak naprawdę warto obstawiać tylko u legalnego bukmachera - to nie jest żadna formalność dla samej formalności, tylko konkretne zabezpieczenie Twoich pieniędzy. Firma z licencją musi trzymać środki graczy na osobnych kontach, odprowadza podatek i cały czas ktoś patrzy jej na ręce, czyli Ministerstwo Finansów, więc w razie wygranej naprawdę masz szansę te pieniądze zobaczyć. U kogoś bez licencji tej gwarancji już nie ma - jak coś pójdzie nie tak, nie masz się do kogo odwołać, bo taki podmiot działa poza jakąkolwiek kontrolą państwa. No i jest jeszcze sprawa danych osobowych, które i tak trzeba podać przy rejestracji - u legalnego bukmachera są one chronione zgodnie z przepisami, a u nielegalnego mogą wylądować właściwie gdziekolwiek. Sprawdzenie licencji to dosłownie dwie minuty, a potrafi oszczędzić naprawdę sporo nerwów.

Pamiętaj o odpowiedzialnej grze. Zakłady bukmacherskie mogą prowadzić do uzależnienia, dlatego warto grać z rozsądkiem i nie traktować obstawiania jako sposobu na zarobek. Jeśli zauważasz u siebie lub bliskich niepokojące sygnały, zadzwoń na Linię Pomocy Uzależnień Behawioralnych (801 889 880). Oferta dostępna jest wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Artykuł sponsorowany


Radio Bon Ton - obserwuj nas w Wiadomościach Google
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Reklama
test