POSŁUCHAJ:
Zacznijmy od faktów - od roku 2024 zlikwidowano w całym kraju 37 porodówek, w tym 4 na terenie województwa lubelskiego, a od 2024 nie przyjęto żadnego porodu we włodawskim szpitalu. Spoglądając na statystyki można zauważyć, że zamknięte oddziały przyjmowały mniej niż 400 porodów rocznie i często te liczby sięgały mocno poniżej tego wskaźnika. Wynika to oczywiście ze zmniejszającej się liczby porodów w poszczególnych miejscach, a w rezultacie w całym kraju - dzietność spada, ale nie spadają koszta utrzymania takich miejsc. Stąd pojawiają się coraz częstsze głosy, że Ministerstwo Zdrowia planuje cięcia w tej przestrzeni. Przykładowo wiceminister Tomasz Maciejewski w lutym tego roku stwierdził, że ministerstwo będzie wymagać 700 porodów rocznie. Jeżeli rzeczywiście takie kryteria by przyjęto, to przyszłe mamy z Chełma musiałyby jeździć do Lublina lub Zamościa - bo w ubiegłym roku w Chełmie zarejestrowano 479 urodzeń. Rodzi to oczywiście pytania o to, co w takim przypadku miałyby robić matki, które jeszcze na przykład mieszkają w gminach oddalonych nawet o godzinę od Chełma - tutaj odpowiedzią jest wcześniejszy przyjazd przed porodem do większego miasta i planowanie wszystkiego ze znacznym wyprzedzeniem, co przecież może dołożyć matkom stresu. Czy wtedy matki byłyby zmuszone do rodzenia na Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych? A nie mówimy o scenariuszu odklejonym od rzeczywistości, do takiego przypadku doszło niedawno w Leżajsku, gdzie nieco wcześniej taki oddział zamknięto.
W poszukiwaniu odpowiedzi na obawy związane z losem porodówek dowiedziałem się o programie TOP Mama - TOP czyli Terenowe Oddziały Położnicze lub Transport, Opieka, Poród. Jest to odpowiedź resortu zdrowia na przypadki zamykania oddziałów w miejscowościach znacznie oddalonych od najbliższych porodówek - w mniejszych miejscowościach miała dyżurować położna przez cały tydzień, a w dni pracujące lekarz-ginekolog, którzy interweniowaliby w przypadku porodu. Podkreślam słowo “jest”, bo program uruchomiono w lutym, jednak jak ustalił RMF, nie jest on realizowany w żadnym szpitalu w Polsce. Zwróciłem się z zapytaniem w tej sprawie do Artura Szczupakowskiego, dyrektora SPZOZ we Włodawie i w odpowiedzi dowiedziałem się, że w istocie szpital nie realizuje programu, ale też nie planuje do niego przystępować. Póki co jednak, pozostałe w regionie oddziały ginekologiczno-położnicze funkcjonują i nie ma konkretnego projektu, który zakładałby szersze likwidacje, więc na ten moment mamy mogą spać spokojnie - a jeżeli tylko coś się w tym temacie zmieni, dam wam znać.


Napisz komentarz
Komentarze