Wczoraj płonęły rafinerie, a dziś płoną arkusze kalkulacyjne w biurowcach od Londynu po Singapur. Jeśli myśleliście, że dym znad Zatoki Perskiej rozwiewa się naturalnie, to spójrzcie na wykresy cen ropy – tam słupki rosną szybciej niż ego influencerów.








Napisz komentarz
Komentarze