Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Reklama
Nietypowe oblicze kibicowskiego wsparcia

9 ton elektrośmieci dla Włodawianki. Miłość do klubu to coś więcej niż doping

Kibicowska miłość do lokalnego klubu przybiera różne, nierzadko zaskakujące formy. Zamiast ograniczać się do dopingu na trybunach, można wziąć sprawy, a w tym przypadku dosłownie ciężary, we własne ręce. Przekonał się o tym mężczyzna prowadzący w mediach społecznościowych profil pod szyldem „Lokalny Kupczyk Stadionowy”, który zorganizował potężną zbiórkę elektrośmieci na rzecz MLKS Włodawianki Włodawa. Akcja połączyła wymierne wsparcie finansowe dla drużyny z realnym działaniem na rzecz ochrony środowiska i porządkowania miasta.
9 ton elektrośmieci dla Włodawianki. Miłość do klubu to coś więcej niż doping
Choć w sieci posługuje się pseudonimem, w lokalnym środowisku sportowym Lokalny Kupczyk Stadionowy nie jest postacią anonimową.

Źródło: FB Lokalny Kupczyk Stadionowy

  • Choć w sieci posługuje się pseudonimem, w lokalnym środowisku sportowym nie jest postacią anonimową. Jak sam przyznaje, przy włodawskim klubie trwa od niemal szesnastu lat, jeżdżąc za drużyną po całym województwie. Sama nazwa profilu, brzmiąca z jednej strony dumnie, a z drugiej z lekkim przymrużeniem oka, zrodziła się z dość prozaicznej sytuacji.

Skąd wziął się „Kupczyk”?

– Na pomysł odnośnie nazwy złożyło się kilka czynników, poczynając od rozwinięcia skrótu LKS, później doszło do tego skojarzenie ze zdaniem, które kiedyś usłyszałem w moim kierunku w lokalnym barze: „bo ty kupczysz na Włodawiance” – wspomina pomysłodawca akcji.

Kibic wyjaśnia również wirtualną zagadkę swojego rzekomego pochodzenia z powiatu krasnostawskiego, która widnieje na jego profilu i mogła sugerować, że inicjatywa napłynęła z zewnątrz.

– Co do miejsca zamieszkania podanego na profilu kojarzę, że jego początek i założenie na Facebooku miało miejsce podczas któregoś z meczów ligowych i po prostu lokalizacja tak podała, a jakoś nie przywiązywałem do tego wagi – tłumaczy.

Dziewięć ton wsparcia i „pchanie wózka”

Ostatnia inicjatywa, zorganizowana pod hasłem „Elektro na rzecz Włodawianki”, zakończyła się zebraniem niemal dziewięciu ton zużytego sprzętu. Przełożyło się to na kwotę 3700 złotych. Po odliczeniu kosztów operacyjnych, 3400 złotych trafiło w formie darowizny bezpośrednio na ręce prezesa klubu. Zbiórka trwała dwa miesiące, głównie w listopadzie i grudniu, a logistyka przedsięwzięcia spoczywała w dużej mierze na barkach samego organizatora. Przy przedsięwzięciu pomogły również lokalne podmioty, takie jak: MPGK we Włodawie, lokalna spółdzielnia mieszkaniowa oraz prywatna firma, które udostępniły miejsce do składowania, wagę oraz możliwość kolportażu ulotek.

– Skala zbiórki lekko przekroczyła moje oczekiwania. Własnymi siłami zorganizowałem busa do transportu zebranych rzeczy i w większości sam realizowałem odbiory z adresów, czasami ludzie sami przywozili, ewentualnie pod moją nieobecność w mieście pomagał mi kolega – opowiada społecznik, dodając, że podczas pracy często słyszał od mieszkańców słowa uznania za to, że ktoś wciąż działa przy klubie, dba o jego przyszłość i w przenośni „pcha ten wózek do przodu” .

„Psy szczekają, karawana jedzie dalej”

Sukcesy lokalnych działaczy nierzadko przyciągają jednak słowa krytyki. W kuluarach pojawiły się plotki o rzekomym zarabianiu na zbiórkach. Organizator podchodzi do tego z dużym dystansem, traktując transparentność jako najlepszą odpowiedź na zarzuty.

– Na początku jakoś mocniej na to reagowałem. Niejednokrotnie wykładałem własne oszczędności na zakup gadżetów i rzadko kiedy na przełomie czasu odzyskiwałem wkład własny. Teraz, jak już upłynęło trochę czasu, moje działania bardziej się rozrastają, plotki nie mają takiej siły przebicia i śmieję się z nich. Psy szczekają, karawana jedzie dalej – ripostuje.

Wyjaśnia również powód trzystuzłotowej różnicy między kwotą uzyskaną na skupie a ostateczną darowizną.

– Różnica w kwotach wzięła się z prostej przyczyny: odbiór był realizowany ciężarówką, a kierowca ma ściśle określony czas pracy i jazdy, dlatego zależało nam na jak najkrótszym czasie trwania załadunku, który odbywa się w tym przypadku ręcznie. Co za tym idzie, potrzebni byli ludzie, którym trzeba było zapłacić za ciężką pracę – tłumaczy.

Wsparcie „Grupy Awgana”

Zbiórka zużytego sprzętu to tylko jeden z elementów szerszej działalności. W przeszłości kibic organizował między innymi szybkie zbiórki funduszy na wodę dla piłkarzy czy legalne stoisko gastronomiczne podczas meczów. Z największą dumą mówi jednak o projekcie długofalowym, polegającym na stałym wsparciu finansowym ze strony zaufanego grona osób.

– Najlepszą z akcji, która trwa cały czas, jest zebranie tak zwanej „Grupy Awgana”. Jest to grupa ludzi, która liczy obecnie dwanaście osób, które zadeklarowały chęć przystąpienia do stowarzyszenia i opłacania comiesięcznej darowizny, co bardzo mnie cieszy – podkreśla.

Odbudować zaufanie małymi krokami

Dla niego definicja kibicowania wykracza daleko poza obecność na trybunach. Obejmuje również drobne prace przygotowawcze przed spotkaniami, prowadzenie transmisji na żywo z meczów wyjazdowych, poszukiwanie sponsorów poza regionem czy przejmowanie obowiązków związanych z transportem zawodników. Działania te mają jasny cel – odbudowę zaufania do lokalnego sportu.

– Cały czas kombinuję, jak wesprzeć klub. Dla mnie to nie tylko pieniądze, bo nie wszystko da się przeliczyć na złotówki. W przerwie zimowej skupiłem się na zbiórce elektrośmieci i poszukiwaniu partnerów spoza naszego regionu. Co kilka dni rozsyłam oferty współpracy do różnych firm i może jakiś efekt to przyniesie. Niestety, lata panowania pewnych osobistości w strukturach klubu, prywatne wojenki tam, gdzie powinno się razem działać dla dobra klubu, zniechęciły ludzi. Ale wspólnymi siłami z obecnym zarządem, otoczką klubową i ludźmi, którym bliski sercu jest nasz włodawski klub, małymi krokami staramy się odbudować dobre imię i wizerunek w oczach lokalnych przedsiębiorców – podsumowuje.

Akcja z elektroodpadami nie była jednorazowym zrywem. Twórca profilu zapowiada, że wkrótce ruszy kolejna edycja, tym razem w formie zbiórki całorocznej. Zbierane będzie praktycznie wszystko, od drobnych urządzeń po lodówki, bo jak sam twierdzi, choć to kropla w morzu potrzeb, to właśnie takie działania przybliżają Włodawiankę do powrotu na właściwe tory.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Radio Bon Ton - obserwuj nas w Wiadomościach Google
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: mieszkanka osiedlaTreść komentarza: Za mało smrodu z oczyszczalni ścieków to trzeba dołożyć składowisko.Data dodania komentarza: 14.02.2026, 15:08Źródło komentarza: Wiadomości lokalne. Chełm: mieszkańcy chcą szczegółowych informacji o planowanym składowiskuAutor komentarza: GregTreść komentarza: Tak samo na Wołyńskiej ten sam proceder. Nie dość że z rana trzeba się stawić i czekać w kolejce aby się zarejestrować bo nikt nie odbiera telefonów. Niestety ale to chyba norma w tym Chełmie.Data dodania komentarza: 26.01.2026, 12:09Źródło komentarza: Sprawa recept w chełmskiej przychodni. Rzecznik wszczyna postępowanieAutor komentarza: jamlenkaTreść komentarza: A konieczność wstawania o nieludzkiej porze i wystawania pod drzwiami przychodni, gdy jest się chorym, w chłodzie i mrozie, żeby się zarejestrować na dany dzień, nie narusza zbiorowych praw pacjenta? Czemu to jest wciąż przez wszystkich akceptowany standard w publicznych przychodniach?Data dodania komentarza: 23.01.2026, 20:02Źródło komentarza: Sprawa recept w chełmskiej przychodni. Rzecznik wszczyna postępowanieAutor komentarza: IwonaTreść komentarza: A gdzie był Pan Prezydent do tej pory?Data dodania komentarza: 17.01.2026, 21:26Źródło komentarza: Trzy dni interwencji, jeden cel: ratować zwierzęta. Kulisy naszej akcji w chełmskim schroniskuAutor komentarza: MariannaTreść komentarza: Bez szans na zebranie takiej kwoty.Data dodania komentarza: 16.01.2026, 07:11Źródło komentarza: Miłość w obliczu wyzwania: rodzice 3-letniego Szymka o walce z dystrofią Duchenne’a
Reklama
test