Rozbite auto i zniszczona latarnia
Do pierwszego ze zdarzeń doszło w środę (21 stycznia). 44-letni mężczyzna, siedzący za kierownicą Opla, stracił panowanie nad pojazdem. Samochód zjechał z jezdni, z impetem uderzając w znak drogowy oraz lampę oświetleniową. Szczęśliwie w pobliżu nie było pieszych, a zdarzenie zakończyło się jedynie stratami materialnymi.
Kiedy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, szybko stało się jasne, co było przyczyną karambolu. Badanie alkomatem wykazało u 44-latka ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Po sprawdzeniu w policyjnych systemach okazało się, że mężczyzna w ogóle nie powinien znajdować się na drodze w roli kierowcy – posiadał bowiem aktualny, sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
Recydywa na drodze
Drugi przypadek, niemal bliźniaczy w swojej bezmyślności, dotyczył 25-letniego kierowcy. Mężczyzna, również poruszający się Oplem, został zatrzymany do rutynowej kontroli przez policjantów ruchu drogowego. Choć nie doszło do wypadku, młody mężczyzna stanowił realne zagrożenie – badanie wykazało blisko 2 promile alkoholu. On także zlekceważył wcześniej orzeczony przez sąd zakaz prowadzenia pojazdów.
Surowa decyzja sądu
Policja oraz prokuratura nie miały wątpliwości, że w obu przypadkach konieczne są radykalne środki zapobiegawcze. W piątek, 23 stycznia, sąd przychylił zdecydował o ich losie.
- Sąd przychylił się do wniosku policji i prokuratury i zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania – informuje młodsza aspirant Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.
Warto podkreślić, że to już kolejna taka decyzja w naszym regionie w ostatnim czasie. To trzeci przypadek w tym tygodniu, gdy nietrzeźwy kierowca trafia za kratki przed procesem. Podobny los spotkał 37-latka, który nie tak dawno dachował w miejscowości Horodyszcze. Kierował po alkoholu.
Policja ponawia apele o trzeźwość i rozwagę
- Przypominamy, że kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu stanowi poważne zagrożenie dla życia i zdrowia wszystkich uczestników ruchu drogowego, a łamanie sądowych zakazów spotyka się z surowymi konsekwencjami – ostrzega Angelika Głąb-Kunysz.







Napisz komentarz
Komentarze