Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama
Reklama
Rozięcin nie może się bez nich obyć

Są muzycznie młodzi, ale budują na fundamencie tradycji. Gmina Wojsławice świętowała 10. urodziny Czerwonej Jarzębiny [ZDJĘCIA]

Od tylu właśnie lat – 10 – funkcjonuje zespół w swoim obecnym wydaniu. Stoi za nim jednak tradycja, która rozpoczęła się w 1985 roku. - Historia zespołu pełna jest różnych zakrętów, ale dzięki pasji i determinacji udało nam się przetrwać. Nadal chcemy cieszyć publiczność naszymi występami – twierdzi kierownik grupy Marian Banachiewicz.
Są muzycznie młodzi, ale budują na fundamencie tradycji. Gmina Wojsławice świętowała 10. urodziny Czerwonej Jarzębiny [ZDJĘCIA]

Źródło: profil Facebook Kultura Wojsławice

Czerwona Jarzębina narodziła się przy Wiejskim Domu Kultury w Rozięcinie, a jej skład stanowili głównie mieszkańcy tej miejscowości. Pirerwszym instruktorem ludowym artystów był Kazimierz Rusek – ówczesny dyrektor Zbiorczej Szkoły Gminnej w Wojsławicach. Młoda kapela angażowała się większość wydarzeń, jakie miały miejsce na terenie ówczesnego województwa chełmskiego. Wydawało się, że zespół będzie trwał wiecznie. Do czasu. Nieoczekiwanie zakończył swoją działalność pod koniec lat 90. 

Poniżej galeria zdjęć z uroczystości:

W zupełnie nowym kształcie odrodził się dopiero w 2007 roku. 

- Kierownictwo muzyczne nad grupą objął wówczas Janusz Bogatko. Ze swoją funkcją był związany przez trzy lata. Przerwa w działalności potrwała rok, a potem znowu powróciliśmy na scenę. Tym razem już w kilkunastoosobowym składzie i pod nowym kierownictwem Jerzego Parzymiesa. Ten stan nie utrzymuje się jednak długo. W latach 2014-2015 zespół działał bez instruktora. Ograniczyliśmy się wówczas do organizacji wydarzeń na terenie sołectwa Rozięcin – mówi o trudnych latach pan Marian.

Kolejnym kierownikiem została Małgorzata Winnik. Nie sposób nie wspomnień również o Janie Tokarzu – muzyku akordeoniście, który współpracował aktywnie z grupą, kiedy ta pozostawała pod kierownictwem Winnik. Odpowiedzialność za zespół pan Marian przejął w 2025 roku. Jego zdaniem, mimo wielu trudnych doświadczeń, z biegiem lat zespół rozwinął się i dojrzał. Pojawiło się nowe spojrzenie i twarze. Typowo ludowe, biesiadne przyśpiewki zaczął zastępować z czasem bardziej zróżnicowany repertuar. 

- Nasze początki związane są z szeroko pojętą „ludowszczyzną”, w którym to zresztą obszarze odnieśliśmy wiele znaczących sukcesów. Braliśmy udział nie tylko w lokalnych, przede wszystkim gminnych wydarzeniach, ale i licznych przeglądach. Występowaliśmy poza granicami kraju, na Ukrainie oraz w Warszawie – reprezentując i promując od strony kulturalnej naszą gminę – wyjaśnia instruktor.

Wymagający repertuar wymusił również zmiany w instrumentarium. Pojawiła się potrzeba urozmaicenia brzmienia. 

- Dzisiaj trąbka, puzon, bęben czy gitara wydają się czymś niezastąpionym. Ale nie zawsze tak było. Zespół przeszedł pewną drogę, ewoluował. Kolejne zmiany stanowiły dla nas powiew świeżości, jakiejś innej jakości. Nowe instrumenty nadały wykonywanym przez nas utworom koncertowy charakter. Z czasem grupa zaczęła łączyć tradycyjną muzykę ludową z elementami muzyki tanecznej i biesiadnej, zachowując przy tym autentyczny, regionalny klimat. Włączenie instrumentów dętych pozwoliło także na poszerzenie repertuaru o utwory wykonywane przez orkiestry. W minionych latach wstąpiły w nas jakieś nowe, sceniczne siły, sceniczna energia – ocenia, nie bez satysfakcji zresztą, pan Marian. 

Co można powiedzieć o „Czerwonej Jarzębinie”, spoglądając na zespół dzisiaj? To z pewnością grupa, która łączy pokolenia i stanowi istotną, niezbywalną część w życiu społeczno-kulturalnym regionu. 

- Cieszymy się i mamy satysfakcję z tego, że z niewielkiej, wokalnej grupy śpiewaczej zdołaliśmy się przekształcić się w pełnoprawny zespół wokalno-instrumentalny. Jesteśmy muzyczną wspólnotą. Współbrzmią tutaj głosy wokalu i dźwięki tradycyjnych instrumentów ludowych oraz dętych. Do jeszcze większego zaangażowania popycha nas pasja. Oby tej energii nie zabrakło na długie lata – życzą sobie członkowie zespołu. 

Czytaj także:


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Radio Bon Ton - obserwuj nas w Wiadomościach Google
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: GregTreść komentarza: Tak samo na Wołyńskiej ten sam proceder. Nie dość że z rana trzeba się stawić i czekać w kolejce aby się zarejestrować bo nikt nie odbiera telefonów. Niestety ale to chyba norma w tym Chełmie.Data dodania komentarza: 26.01.2026, 12:09Źródło komentarza: Sprawa recept w chełmskiej przychodni. Rzecznik wszczyna postępowanieAutor komentarza: jamlenkaTreść komentarza: A konieczność wstawania o nieludzkiej porze i wystawania pod drzwiami przychodni, gdy jest się chorym, w chłodzie i mrozie, żeby się zarejestrować na dany dzień, nie narusza zbiorowych praw pacjenta? Czemu to jest wciąż przez wszystkich akceptowany standard w publicznych przychodniach?Data dodania komentarza: 23.01.2026, 20:02Źródło komentarza: Sprawa recept w chełmskiej przychodni. Rzecznik wszczyna postępowanieAutor komentarza: IwonaTreść komentarza: A gdzie był Pan Prezydent do tej pory?Data dodania komentarza: 17.01.2026, 21:26Źródło komentarza: Trzy dni interwencji, jeden cel: ratować zwierzęta. Kulisy naszej akcji w chełmskim schroniskuAutor komentarza: MariannaTreść komentarza: Bez szans na zebranie takiej kwoty.Data dodania komentarza: 16.01.2026, 07:11Źródło komentarza: Miłość w obliczu wyzwania: rodzice 3-letniego Szymka o walce z dystrofią Duchenne’aAutor komentarza: MikiTreść komentarza: Dość rzeczowo przedstawiona została sytuacja schroniska i psów, niemniej zabrakło jednego ważnego stwierdzenia. Panie zaznaczyły, iż w mediach rozgorzała dyskusja dotycząca schroniska, jednak nie wspomniały, że jednocześnie rozpętał się hejt wobec Prezydenta Chełma. Pojawia się więc pytanie, czy przedstawiciele Urzędu Miasta byli w sobotę na miejscu spontanicznie, czy też – po waszej dziennikarskiej interwencji – a może jednak w porozumieniu z Prezydentem. Nawet jeśli uczynili to bez wcześniejszej informacji, również należy to pochwalić, gdyż w sytuacjach kryzysowych i newralgicznych trzeba podejmować decyzje nie czekając na odgórne polecenia. Świadczy to bowiem o trosce urzędu o sprawy miasta. Kwestia zarządzania schroniskiem stanowi natomiast temat odrębny i należałoby również zapytać, jak wyglądało to w latach poprzednich, za wcześniejszych władz.Data dodania komentarza: 13.01.2026, 15:57Źródło komentarza: Trzy dni interwencji, jeden cel: ratować zwierzęta. Kulisy naszej akcji w chełmskim schronisku
Reklama
test